nagłówek h1

Opowieści

Sum - opowieść prawdziwa

Dosłownie i w przenośni około 50 centymetrów wystarczyło, abym z zapalonego hobbysty łowienia z gruntu, na koszyk czy to na spławik, zamienił się w spragnionego poławiacza gigantycznych sumów. Zaczęło się to dość banalnie.

Jesteście ciekawi całego artykułu, który przygotował Michał? Zapraszamy do najnowszego numeru e-magazynu Świat Suma i Spinningu 1/2020, który jest dostępny w naszej aplikacji WYDAWNICTWO AS PRO MEDIA.

Wspólnie z moim dobrym przyjacielem jeszcze z czasów dzieciństwa umówiliśmy się na naszą pierwszą wspólną nockę. Zabrałem też ze sobą mojego 6-letniego syna. Niech chłopak ma frajdę - już sama podróż byłą ekscytacją. Na miejscu szału nie było, ale i tak trochę połapaliśmy. Najlepiej miał Młody, bo na spławik miał więcej brań niż my we dwójkę razem wzięci. Radocha jest? Jest! No to czas na nockę. Ja zarzucam mojego feederka z koszykiem i sandaczówkę, a Grandżu wywozi dwa zestawy na sumy. Oba na podwodny spławik i oba na różne rodzaje spławików. Pierwszy raz z bliska widzę takie cuda, ale on mówi, że to super i w ogóle… No cóż, to jego strata - niech wywozi. Miał pecha, bo jemu wtedy nie udało się niczego złapać. Za to mnie na sandaczówce nad samym ranem zawisł mały sumik. Mierzył niespełna 50 cm, ale sposób, w jaki walczył i jak dostojnie wyglądał po wyciągnięciu go z wody, odmieniły moje życie na zawsze. Od tego momentu czytałem i oglądałem, co się da na temat sumów. Grandżu miał mnie już dosyć - tak mu zatruwałem ciągle życie pytaniami, co i jak. W końcu decyzja zapadła. Kupuję pierwszy zestaw na sumy! Decyzja decyzją, ale wybór, znów bez niego, byłby jeszcze trudniejszy. W zasadzie wędkę dla mnie wybraliśmy już tamtej nocy, ale długo biłem się z myślami, czy chcę. Czy warto? Po co mi to? Może lepiej coś innego kupić? Ostatecznie się zdecydowałem. Teraz trzeba było jeszcze bardziej przyłożyć się do nauki, czyli zdobyć know-how. Teoria teorią, a praktyka praktyką. Tym razem wybraliśmy się tylko we dwóch na konkretne połowy. Wyruszyliśmy w czwartek, 12 sierpnia, po pracy. Wcześniej zrobiliśmy szybkie zakupy, by mieć co jeść i załadowaliśmy sprzęt do auta.

Michał Ludwiński
Ocena: 0,0 | Ilość ocen: 0 | Zaloguj się aby oceniać!

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak można zarazić się pasją do łowienia sumów
  • Jak przebiegała debiutancka zasiadka sumowa Michała
Cały artykuł przeczytasz w tym numerze czasopisma Świat Suma.

Aktualności

Sumowe zaćmienie księżyca

Sumowe zaćmienie księżyca
Dodano: 2020-04-04

Czas jest astronomicznie wyjątkowy, więc nasz wzrok jest skierowany w niebo. Kiedy w oczach niknie księżyc, na przykosie, w górze rzeki, robi się nerwowo. To cefale fruwają nad wodą jakoś tak inaczej. Czuć to coś, co w bazie sumowej zwykliśmy nazywać hormonem stresu. Mija minuta, może dwie i naszego ponadkilogramowego…

Z woblerami na okonie

Z woblerami na okonie
Dodano: 2020-04-01

Dla większości z nas regularne łowienie okoni kojarzy się z finezyjnym łowieniem z opadu małymi gumeczkami lub prowadzeniem jaskółek w toni. Każdy z nas zapewne zaczynał od tej klasycznej metody swoją przygodę z pasiastymi drapieżnikami występującymi dość powszechnie w naszych wodach. Jesteście ciekawi całego artykułu,…

Okoń na medal!

Okoń na medal!
Dodano: 2020-03-30

Lubię od czasu do czasu wejść na profil facebookowy Westina. Członkowie tego teamu nigdy nie próżnują i nawet w tych ciężkich czasach łowią okazowe sztuki. Mnie widok takiej ryby zawsze cieszy i motywuje do wędkarskich wypraw. Spójrzcie sami na tą piękność! Frank z niemieckiej ekipy Westina może pochwalić się…

Portal wszystkich łowców sumów.
© 2017-2020 Wydawnictwo AS PRO MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

Projekt i wykonanie erykszolc.com