nagłówek h1

Wiślana zasiadka na wyspie

2017-02-04 | Autor: red_PB

Ocena: 0,0 | Ilość ocen: 0 | Zaloguj się aby oceniać!

No i się zaczęło ! Mamy lipiec, więc nadeszła pora na bardzo długo wyczekiwane rozpoczęcie sezonu sumowego. Przygotowania ( jak zwykle zresztą ) miały początek jeszcze w listopadzie roku poprzedniego. Omawianie wyboru miejscówki mieliśmy z kumplem Piotrkiem obcykane już kilka tygodni wcześniej. Był to początek wakacji więc swoją chęć wyjazdu na wyprawę zadeklarowała również Julka - moja 10-letnia córuś i duma. Jako przykładny ojciec musiałem zadbać o to żeby dzieciak czuł się na takim wypadzie maksymalnie komfortowo. Dlatego uznałem, że zabieramy przyczepę kampingową. Wszystkie graty zapakowane. Ponton, silniki, akumulatory, torby, wiadra, skrzynki i oczywiście kije, które są gotowe do połamania na wiślanych wąsaczach. Po drodze z racji tego, że mieliśmy do przejechania ponad 100 km kombinowaliśmy po jakie metody sięgnąć żeby tym naszym sumom jak najwięcej "napsuć krwi". Wdarły się w te nasze wędkarskie gadki. Całe tabuny zastrzeżeń budzących wątpliwości..haha...oczywiście wykrakałem. Zajechaliśmy na miejsce i co? Oczom naszym ukazały się piękne wiślane, kamienne główki a na nich - lasy wędek. Dosłownie nie było gdzie kija wetknąć. Nawet nie próbowałem wchodzić na główki żeby porozmawiać z wędkarzami i popytać czy zostają na noc czy nie bo nie było sensu. Przecież my sumiarze nie obwieszczamy wszem i wobec o naszych miejscówkach i metodach tajemnych, z których korzystamy. Cóż, nie dawałem za wygraną i na biegu zdecydowałem ( jako od wielu już lat samozwańczy kierownik każdej wyprawy), że przeprawimy się na wyspę . Od brzegu do niewielkiej wysepki dzieliło nas około 35 metrów wody. Dopłynęliśmy do niej w trybie natychmiastowym. Podjarani byliśmy maksymalnie bo to przecież frajda najwyższego sortu łowić z wyspy, gdzie nikt za plecami nie stoi i nie sapie zadając całej masy pytań nudnych pytań. Przedarliśmy się przez krzaki żeby dotrzeć do miejscówki, która gwarantowała nam łowienie na otwartej Wiśle. I co tam zastaliśmy ? Dwa łby wystające z trawy. Facet ze swą małżonką siedzieli sobie z feederkiem. Nie będę opisywał w jakiej sytauacji ich na tej wyspie zastaliśmy bo to chyba nie ten temat, ale udało nam się z nimi dogadać. Okazało się,ż e za dwie godziny planują się zwijać.

 

Zanim miejscówka zwolniła się całkowicie postanowiliśmy z Piotrem, że przesondujemy odcinek rzeki na którym postawimy zestawy. Wytypowaliśmy dwa doły po 8 metrów z pięknymi kantami i ciekawy 4m blat. Żeby cokolwiek wywieźć na naszych zestawach to trzeba najpierw złowić żywca. Nie mam tu na myśli krąpi ,uklejek ani 15 centymetrowych płoteczek.W planach było złowić okazałe 30-35 centymetrowe Wiślane leszcze i karasie. Szybko okazało się, że ta wyprawa ma szansę z powodzeniem startować w zawodach kategorii NIEWYPAŁ ROKU. Biała ryba pościła podobno tego dnia od rana. Jakimś dziwnym i w sumie szczęśliwym zbiegiem okoliczności okazało się, że owa parka która zwalniała nam miejscówkę na wyspie miała jednego i jedynego karasia, któremu chcieli darować życie. Przecież nie mogłem do tego dopuścić na biegu wysępiłem rybę nisko się kłaniając w podziękowaniach. Po pół godzinie byliśmy już panami sytuacji i mieliśmy chwilkę żeby się jakoś  ogarnąć. W najdalej wysunięty dołek wywieźliśmy karasia. Tam stanął zestaw z bojką. Bliżej nas w rynnie postawiliśmy 3 zestawy z rosówkami na podwodnych spławikach. Było już dosyć późno więc po kolacji zacząłem przygotowywać spanie dla Julii. Oczywiście była gotowa siedzieć z nami do rana.


Gdy tak się krzątałem po namiocie do moich uszu dotarł przecudny dźwięk sygnalizatora oraz przeraźliwy krzyk kolegi Piotra - JAAACEEK!!! Myślę, że w tym momencie wszystko to co czaiło się na nas w ciemnościach w oka mgnieniu zamarło i zrezygnowało z ataku na nas. Wyskoczyłem z namiotu jak opętany aczkolwiek szczęśliwy rehabilitant z Gostynina i na szybko oceniłem sytuację. Kij prosty, czyli zrywka już  zerwana, biorę kij w łapę, naciągam linkę i ...sruuuu...zacięcie. Jest! Stoi, muruje, walczy. Czuję, że będzie ładna sztuka. Bez słowa kierujemy się z Piotrem w stronę pontonu. Tu nie ma sensu gadać bo każdy z nas wie jakie ma w tym momencie zadania. Ciemno jak diabli i w dodatku diody od poziomu baterii na elektryku strasznie oślepiają. Moim sterem jest kolega Piotr. Po chwili mamy suma pod sobą. Pierwszy raz gdy podholowałem go do pontonu i był na wyciągnięcie ręki nawet przez myśl mi nie przeszło jakiego bałaganu tej nocy narobi. Zaznaczam, że było bardzo ciemno a ja nawet w świetle latarki jestem ślepy jak kret. Wszystko robiłem na tzw. czuja, ale w tym przypadku mój czuj gdzieś się zapodział. Za drugim razem gdy mieliśmy suma przy burcie i byłem praktycznie gotowy żeby go podebrać sum nagle machnął ogonem i dał nura. Towarzyszył temu trzask pękanej szczytówki. Błąd jaki popełniłem polegał na tym, że zbyt brawurowo oceniłem sytuację i nie odczekałem jeszcze chwili żeby upewnić się czy już pora wciągać suma na pokład czy nie. Takie sytuacje uczą pokory na przyszłość. Po kilku  minutach mój waleczny przeciwnik był już na pokładzie. Dopłynęliśmy szybko do brzegu.Oczywiście w ruch poszły mata i smycz bo sesję zdjęciową zaplanowaliśmy na dzień  następny. . Naszą zdobyczą tej nocy był sum ( jedyne branie całej trzydniowej wyprawy) mierzący 175 cm. Pobrał 30cm karasia ustawionego pod powierzchnią nad 9m dołkiem. Ryba pobrała prakrycznie z samego kantu.

Jacek Perzanowski

Blogi użytkownika red_PB

Polecane filmy

Zawody BlackCat Extreme 2016

Zawody BlackCat Extreme 2016

Autor: redakcja

Zawody odbyły się 2-3 lipca 2016 w miejscowości Uraz na rzece Odrze. Sponsorem zawodów była firma Black Cat.

Nowości MadCat na sezon 2017

Nowości MadCat na sezon 2017

Autor: redakcja

Pod koniec ubiegłego roku gościliśmy na pokazach firmy MadCat. Zobaczcie jakie nowości są obecnie w sprzedaży. Prezentuje Piotr Boufal.

Wędziska na "dzikie koty" Black Cat Wild Cat.

Wędziska na "dzikie koty" Black Cat Wild Cat.

Autor: redakcja

Nowość na rok 2017 od firmy Blac Cat. Film znakomicie przedstawia najdrobniejsze szczegóły nowego wędziska WILD CAT. Jak twierdzi producent, kije zostały zaprojektowane do wszystkich typów metod stacjonarych. Ich uniwersalna długość pozwala na holowanie zarówno z dalekich odległości jak i jednostki…

Portal wszystkich łowców sumów.
© 2017-2019 Wydawnictwo AS PRO MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

Projekt i wykonanie erykszolc.com