nagłówek h1

Jak zaczęła się moja przygoda z sumami - Adrian Basaj

2017-03-06 | Autor: red_PB

Ocena: 0,0 | Ilość ocen: 0 | Zaloguj się aby oceniać!

Dokładnie rok temu wyrobiłem sobie kartę wędkarską w kole PZW nr 20 w Malczycach. Nie miałem planów na ten sezon. Pewnego razu pojechałem w odwiedziny do kolegi, który łowi sumy od dość dawna. Zapytałem go jakie ma plany wędkarskie. On odpowiedział mi, że w tym sezonie chce zmierzyć się z rekordowym sumem. Po chwili zaproponował mi wspólny wyjazd na zasiadkę sumową. Zaciekawił mnie ten pomysł, ale niestety był jeden problem. Nie miałem odpowiedniego sprzętu do połowu sumów. Po długich namowach i opowieściach kolegi o tych rybach, postanowiłem zakupić profesjonalny sprzęt. Zafascynowały mnie te wszystkie opowieści o sumach. Nie mogłem się doczekać pierwszej wyprawy. Nowe wędki, kołowrotki i plecionki czekały na wspaniały sezon. Do lipca było jeszcze trochę czasu, a ja zastanawiałem się, jaki duży będzie ten pierwszy sum i jak go będę holował. Wędkarską przygodę zacząłem dość późno bo dopiero 10 sierpnia. Tego dnia z kolegą wyruszyłem na moją pierwszą zasiadkę. Po dojechaniu na miejsce szybko się zwodowaliśmy, rozpakowaliśmy wszystkie rzeczy i załadowaliśmy je do łodzi. I nareszcie popłynęliśmy na nasze miejsce. Zaraz po dopłynięciu zmontowałem feedera i zacząłem łapać żywce. Nie zapowiadało się dobrze, biała ryba nie chciała współpracować. Po godzinie leżakowania zestawu w wodzie nastąpiło pierwsze ładne branie. Po bardzo krótkim holu mięliśmy pierwszego leszcza na żywca. Po odhaczeniu rybki i zmianie robaków zarzuciłem jeszcze raz. Po kilku minutach kolejny odjazd i następny ładny leszcz. Nadszedł czas wywożenia zestawów sumowch. Łapaliśmy na popularną podwiązkę. Po wysondowaniu głębokich dołów i wystawieniu żywców pozostało nam tylko czekać na pierwszy odjazd suma. Pierwsza dwie noce były bez brania. Zaczęliśmy myśleć czy coś źle robimy? Czy dobrze stawiamy żywce? W trzeci wieczór postanowiliśmy spróbować jeszcze raz na podwiązkę. Ta noc była niezapomniana. W ogóle nie chciało mi się spać. Siedziałem na fotelu przez całą noc i wpatrywałem się w niebo. Co godzinę spadała gwiazda od razu pomyślałem o swoim życzeniu. Moim marzeniem było złapanie pierwszego suma, nie musiał być duży. Tej nocy spadło około sześciu gwiazd. Nad ranem strasznie chciało mi się spać. Podniosłem się z fotela i naglę usłyszałem dzwonek na wędce. Po chwili zobaczyłem jak zaczyna się giąć. Od razu serce zaczęło bić szybciej. Długo nie myśląc podbiegłem szybko do wędki, wyciągnąłem ją ze stojaka i szybkim ruchem zaciąłem rybę. Zaraz po zacięciu sum zaczął wyciągać plecionkę z kołowrotka. Od razu pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Po kilku minutach holu ryba stanęła i nic nie dało się zrobić. Kolega stwierdził, że sum może mieć ponad 200 cm, ale zaraz dostrzegłem, że nie ma mojej bojki. I już wszystko było jasne. Sum zerwał zrywkę i od razu wpłynął w sznurek, na którym była zawiązany kamień. Wsiedliśmy do łodzi i popłynęliśmy w miejsce, gdzie sum stanął. Dzięki silnej plecionce i wędce udało się podnieść suma wraz z kamieniem. Po udanym holu ryba trafiła na brzeg. Wszyscy byli ucieszeni, a w szczególności ja, bo to w końcu mój pierwszy sum. Rybka miała 132 cm i ważyła około 17 kg. Po kilku zdjęciach sumek wrócił do wody cały i zdrowy. Przez jeden wyjazd dowiedziałem się, jak zmontować sprzęt i zdobyłem wiele cennych informacji, gdzie i jak szukać sumów. I tak właśnie zaczęła się moja przygoda z wąsaczami.  

Pod koniec wakacji zapisałem się wraz z moim kolegą Konradem na grupowe zawody sumowe zorganizowane przez Koło PZW Malczyce. Zawody odbyły się w dniach 16-18 września. Było osiem drużyn dwuosobowych. Zaraz po szkole szybko spakowałem potrzebny sprzęt i mama zawiozła mnie na akwen do Wilczkowa, gdzie odbywały się zawody. Kolega już łapał żywce, ale niestety nie współpracowały. Mieliśmy kilka nie dużych krąpików i trzy karasie, nawet dość ładne. Po uzbrojeniu wędek Wiśnia zaczął wywozić zestawy. Łapaliśmy na zrywkę. Zaraz po wywiezieniu drugiego zestawu na wędce Konrada pojawił się pierwszy odjazd. Wiśnia szybko dopłynął do brzegu, dobiegł do wędki i zaciął rybkę. Po chwili emocjonującego holu wyciągnął na brzeg małą sznurówkę. Sumek miał 73 cm. Po szybkiej sesji zdjęciowej sumek wrócił do swojego królestwa. Gdy już ochłonęliśmy po pierwszej rybce, zaczęliśmy kontynuować wywożenie zestawów. Po 15 minutach wszystkie żywce były we wodzie. W końcu mogliśmy usiąść i czekać na drugie branie wąsacza. W dobrym towarzystwie szybko czas mijał.

Po dwóch godzinach coś szarpnęło za mojego żywca. Szybko podbiegłem do wędki i szybkim ruchem zaciąłem. Niestety, spudłowałem. Sumek nie zaciął się. Po wyciągnięciu zestawu z wody cały karaś był obdarty z łuski. Gdy to zobaczyłem bardzo się zdenerwowałem. Dzięki koledze, który stwierdził, że nie ma się czym przejmować zaraz ochłonąłem. Zestaw wywieźliśmy jeszcze raz. Do rana był spokój. Na drugi dzień mocna kawa postawiła nas na nogi po nieprzespanej nocy. Po sytym śniadaniu zaczęliśmy walkę z żywcami. Biała ryba chciała współpracować. Złapaliśmy dość dużo karasi. Byliśmy bardzo zadowoleni, że mamy super żywce. Po południu było straszne załamanie pogody. Padał deszcz z małymi przerwami. W końcu nadszedł czas wywożenia zestawów. Niestety, deszcz jak na złość nie przestawał padać. Po szybkiej operacji karasie były w wodzie. Teraz czekaliśmy na to co przyniesie noc. Deszcz ciągle pada. Jestem zrezygnowany po drugiej godzinie. Wiśnia widząc mój kaprys na twarzy pociesza mnie, że jak tylko przestanie padać zaczną się brania. Wywróżył? Nie minęło pół godziny i przestało na chwilę siąpić. Nagle słyszę na mojej wędce pierwszy odjazd tej nocy. Biegnę do wędki i mówię sobie w myślach „Tylko żebyś tego nie zepsuł”. Po szybkim zacięciu, poczułem waleczną rybkę na wędce. Od razu uciszyłem się. Po kilku minutach holu i wskazówkach Wiśni ryba trafiła na brzeg. Sumek nie był duży, miał 80 cm. Zaraz po kilku zdjęciach odpłynął. Mięliśmy już nie wywozić zestawu, ale coś nas tknęło i ostatni raz tej nocy wystawiliśmy świeżego żywca. Zaczął znowu padać deszcz. Długo nie myśląc schowaliśmy się do namiotu. Po nie całej godzinie przestało, podszedłem do wędek i nagle branie - sum z całą siłą szarpnął wędką i wyrwał stojak z ziemi. Po chwili szybko złapałem wędkę, żeby nie wleciała do wody i gwałtownie zaciąłem. Chwilę po tym sum zaczął wybierać plecionkę z kołowrotka. Doświadczony kolega szybko podbiegł do mnie i dał mi potrzebne wskazówki. Po emocjonującym holu ryba trafiła na matę. Pobiłem swój rekord życiowy. Sum miał 136 cm i 15 kilo! Zaraz po zmierzeniu i zważeniu wszyscy robili zdjęcia rybce. Wraz z Konradem byliśmy bardzo zadowoleni z takiego suma. Do rana mięliśmy jeszcze jedno nieśmiałe branie. Po minucie holu Wiśnia wyciągnął czwartego małego sumika, który mierzył 74 cm. Mile wspominaliśmy branie największej ryby zawodów. Inni koledzy z przeciwnych drużyn nie mieli żadnego brania sumowego. Cztery sumy dały nam pierwsze miejsce. Rano wszyscy nam gratulowali.

 

Ten sezon dużo mnie nauczył. Wzbogaciłem się o cenne doświadczenia. Wędkarstwo to całe moje życie. Był mój pierwszy rok z kartą wędkarską i z sumami. Dzisiaj już wiem, że nie ostatni.

Adrian Basaj

Blogi użytkownika red_PB

Polecane filmy

Zawody BlackCat Extreme 2016

Zawody BlackCat Extreme 2016

Autor: redakcja

Zawody odbyły się 2-3 lipca 2016 w miejscowości Uraz na rzece Odrze. Sponsorem zawodów była firma Black Cat.

Nowości MadCat na sezon 2017

Nowości MadCat na sezon 2017

Autor: redakcja

Pod koniec ubiegłego roku gościliśmy na pokazach firmy MadCat. Zobaczcie jakie nowości są obecnie w sprzedaży. Prezentuje Piotr Boufal.

Wędziska na "dzikie koty" Black Cat Wild Cat.

Wędziska na "dzikie koty" Black Cat Wild Cat.

Autor: redakcja

Nowość na rok 2017 od firmy Blac Cat. Film znakomicie przedstawia najdrobniejsze szczegóły nowego wędziska WILD CAT. Jak twierdzi producent, kije zostały zaprojektowane do wszystkich typów metod stacjonarych. Ich uniwersalna długość pozwala na holowanie zarówno z dalekich odległości jak i jednostki…

Portal wszystkich łowców sumów.
© 2017-2019 Wydawnictwo AS PRO MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

Projekt i wykonanie erykszolc.com