nagłówek h1

Dzień konia - czyli sumowy szał ciał

2017-02-10 | Autor: red_PB

Ocena: 0,0 | Ilość ocen: 0 | Zaloguj się aby oceniać!

Połowa sierpnia, a sezon sumowy w pełni. Jednak na zaproszenie znajomego ruszyłem na weekend, nie tak jak zwykle na Odrę. Lecz na Żarnowiec zmierzyć się z tamtejszymi wielkimi szczupakami, o których bardzo głośno w ostatnich latach. Piątek, sobota i niedziela minęły jak z bicza trzasnął, więc trzeba było pakować menele i wracać do domu. Weekend jak najbardziej udany towarzysko, jednak z rybami bez rewelacji. Wsiadając do auta czekała mnie przeprawa przez 500 kilometrów „pięknych” polskich dróg. Jak się później okazało była to bardzo owocna podróż. Wyjeżdżając już za bramę pensjonatu w głowie knułem podstępny plan by jak najszybciej udać się na rodzimą Odrę. Jednak nie w ząb było mi pływać po odcinku, który znałem od dziecka i który jednocześnie był już dobrze objechany od początku sezonu. Postanowiłem zwiedzić cos nowego, nieznanego i zbadać temat tam, gdzie jeszcze mnie nie było.

Telefon do mojego przyjaciela Eryka, dwu godzina rozmowa, dlaczego tam, a nie gdzie indziej po raz piętnasty wymiana argumentów i decyzja że to będzie najlepsza opcja. Jednak po podróży byłem zbyt zmęczony, by od razu nazajutrz siadać znów w łodzi i piłować ‘temat”. Więc startujemy we wtorek z samego rana. Na slipie godzina 5 pakujemy klamoty do łodzi i spływamy powoli w dół rzeki. Po około 3-4 km mamy pierwszy wewnętrzny głęboki łuk rzeki. Pierwsza tama i po dość płytkim warkoczu wjeżdżamy na głęboki około 6-metrowy dół, na którego środku leży olbrzymie drzewo. Pakujemy zestawu do wody i w ułamku sekundy widzę wyjście ryby pod rosówki. Dalej już wszystko toczy się jak w pięknym śnie. Branie, zacięcie i piękna walka. Ryba muruje niesamowicie w zwalone drzewo, a ja na sztywno próbuje ją odciągnąć. Po chwili jednak ryba wjeżdża w zawadę i przeciera plecionkę 0,50. Drżącymi rękami odpalam papierosa. Bo to nie był piękny sen, tylko jakiś horror. Eryk żartobliwie rzuca kilka słów, którym dalekich do pocieszenia i ruszamy dalej. Płynąc obławiamy kolejne miejsca jednak bez zbędnych rewelacji . W końcu po jakiejś godzinie mój przyjaciel zacina metrową rybkę. Pamiątkowa forteczka jeszcze w porannej mgle i lecimy dalej.

Jednak przez długi okres czasu kompletnie nic się nie dzieje ani wyjść, ani brań. Kompletna cisza na wodzie, zaczynamy wątpić, czy jednak nasza decyzja o nowym odcinku była słuszna, ale tłumaczymy to sobie brakiem znajomości wody. A jak jej nie znamy to najwyraźniej musimy poznać. Konsekwentnie główka po główce spływamy co ciekawsze odcinki. W końcu wjeżdżamy w przeciętną główkę i zdębiałem na ekranie podnoszą się 3 ryby, dwie średnie, ale jedna jest pokaźnych rozmiarów. Jednak szybko wiatr zawija nas z miejscówki więc potrzebny będzie jeszcze jeden dryf. Ustawienie łodzi… jest idealnie powoli dryfujemy i momentalnie w tym samym momencie znów podnoszą się trzy te same ryby. Chwila zawahania się i gwałtowny start do przynęty. Branie i znów piękny sen. Ryba jest duża widać to od razu w pierwszej fazie holu nie idzie ruszyć ją choć by centymetr do góry. Na razie to ona tu pływa a my za nią. Jednak po kilku chwilach to już my dyktujemy warunki gry. Kilka krótkich odjazdów i przy łodzi pokazuje się fajny wąsik, rybę zgonie oceniamy na +- 200 cm więc jest to jeden z większych marmurków tego sezonu. Pewne podebranie przez kompana i już suniemy z nim do brzegu na krótką sesję. Kilka fotek, miarka pokazuje 202cm więc mordy cieszą się niezmiernie. Przybijamy piąteczkę i rybson ucieka do swojej kryjówki. I na tym można byłoby skończyć ten dzień, jest już wystarczająco udany, jednak nie dla takich świrów jak my. Wpływając na kolejną główkę widzę na ekranie kolejną fajną rybę. Puszczenie łodzi, dryf i tym razem w roli głównej Eryk, sytuacja ta sama pewny podjazd, branie iii… spadł. Lecą bluzgi na całą szerokość Odry, ryba była fajnych rozmiarów więc tym bardziej szkoda. Staram się nawet nie komentować sytuacji i momentalnie płyniemy dalej. Nie mija 10 minut i kolejny strzał u Eryka. Znów jest przyzwoicie. Ostre i długie odjazdy w środek rzeki utwierdzają nas tylko ze ryba jest w dobrej kondycji i na pewno nie jakiś podrostek. Chwila walki w środku rzeki i podbieram sumaka dla kompana wspólnych wypraw. Nie ma nic przyjemniejszego niż współpraca na sumowej łodzi. Silnik, lecimy na łachę cyknąć kilka foteczek, pomiar pokazuje 184cm Mordeczki znów ucieszone. Triumfalny papierosek, przybicie piąteczki i robimy kolejne miejsca. Jednak już do końca praktycznie nic się nie dzieje, a dosłownie z ostatniej główki udaje pojmać się rybkę na 150+ cm i tą rybą kończymy właśnie dzień. Dzień, który był jednym z lepszych dni minionego sezonu. Dużo wyjść, dużych ryb, nie ma nic przyjemniejszego dla fanatyka sumowej karuzeli.

Łukasz Doering

Blogi użytkownika red_PB

Polecane filmy

Zawody BlackCat Extreme 2016

Zawody BlackCat Extreme 2016

Autor: redakcja

Zawody odbyły się 2-3 lipca 2016 w miejscowości Uraz na rzece Odrze. Sponsorem zawodów była firma Black Cat.

Nowości MadCat na sezon 2017

Nowości MadCat na sezon 2017

Autor: redakcja

Pod koniec ubiegłego roku gościliśmy na pokazach firmy MadCat. Zobaczcie jakie nowości są obecnie w sprzedaży. Prezentuje Piotr Boufal.

Wędziska na "dzikie koty" Black Cat Wild Cat.

Wędziska na "dzikie koty" Black Cat Wild Cat.

Autor: redakcja

Nowość na rok 2017 od firmy Blac Cat. Film znakomicie przedstawia najdrobniejsze szczegóły nowego wędziska WILD CAT. Jak twierdzi producent, kije zostały zaprojektowane do wszystkich typów metod stacjonarych. Ich uniwersalna długość pozwala na holowanie zarówno z dalekich odległości jak i jednostki…

Portal wszystkich łowców sumów.
© 2017-2019 Wydawnictwo AS PRO MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

Projekt i wykonanie erykszolc.com