nagłówek h1

Warciana życiówka

Moja przygoda z sumiarstwem zaczęła się na poważnie od momentu, w którym stałem się posiadaczem środka pływającego. Wcześniej też próbowałem, ale to nie było to...

Dodano: 2020-10-03

Jesteście ciekawi całego artykułu, który przygotował Paweł? Zapraszamy do najnowszego numeru e-magazynu Świat Suma 4/2020, który jest dostępny w naszej aplikacji WYDAWNICTWO AS PRO MEDIA.


 

POBIERZ APLIKACJĘ MOBILNĄ NA SWÓJ TELEFON


Aplikacja Android - >>> 
TUTAJ<<<
Aplikacja iOS - >>> TUTAJ <<<


Odkąd nabyłem ponton i zacząłem poznawać miejsca, które do tej pory były dla mnie niedostępne, zrozumiałem, że to jest pasja, która zostanie ze mną na zawsze! Było to coś, czego mi dotąd brakowało i co uzależniło mnie bez reszty. Od tej pory w zasadzie każdy weekend w sezonie sumowym wiązał się z jedno lub częściej dwudobową zasiadką na przepięknym i dzikim odcinku mojej Warty. Pokochałem to obcowanie z naturą, szczególnie za sprawą rzadkich gatunków dzikiej fauny, której nigdzie do tej pory nie było mi dane z tak bliska zaobserwować. Tak więc wielkie, majestatycznie krążące bieliki, pikujące po rybę rybołowy (których w Polsce jest tylko ok 70 par lęgowych) oraz czaple białe na stałe wkomponowały się w mój krajobraz.

Zdarzały się też nocne wizyty dzików, które przychodziły podjeść trochę małży w okolicy obozowiska lub jelenie przeprawiające się na drugi brzeg na rykowisko. Zarówno jedne jak i drugie potrafiły nieźle podnieść adrealinę w środku nocy, wyrywając z czujnego snu, rekompensując czasami brak brań. Zresztą, czy były brania czy też nie, to każdy kolejny wypad traktowałem jak nową przygodę i bezcenne doświadczenia.

Doszło do tego, że jak tylko wracałem do domu, to już w poniedziałek rozmyślałem co mogę poprawić i dopracować w moich zestawach, na jaką miejscówkę wybiorę się w kolejny weekend i jak podam przynętę, żeby skusić jakiegoś wąsacza.

A możliwości było wiele, ze względu na mnogość różnorodnych miejsc do obławiania. Na odcinku, na którym łowię jest bardzo dużo główek, zakrętów, mniejszych i większych klatek. Niektóre są bardziej głębokie, niektóre mniej, jest też wiele zwalonych przez wiatr i czasem bobry, drzew. Wszystko to daje sporo możliwości nawet takiemu początkującemu sumiarzowi jak ja.

Czytaj również: Kleń, na letnią posuchę

Polecamy artykuły

Zestaw na dwójkę z plusem

Opowieści

Zestaw na dwójkę z plusem

Udostępniając w internecie zdjęcia z wielkimi sumami spotykam się z rozmaitymi komentarzami. Poza garstką wyjadaczy w łowieniu wielkich wąsaczy zdjęcia oglądają również amatorzy. Głównie to od nich dostaję masę zapytań sprzętowych.

Piotr Bryling

Jesień nad nizinną rzeką

Opowieści

Jesień nad nizinną rzeką

Minął czas letnich łowów, choć wcale nie upłynął on pod znakiem wszechobecnych niżówek. Częste zmiany pogody, lokalne, obfite opady, wahania temperatury wody i poziomu rzek spowodowały, że ryby bardzo często były zmuszane zmieniać swoje stanowiska, co mocno wpłynęło na ich aktywność. Liczę, że nadchodząca wielki…

Kamil Zaczkiewicz

Kleń, na letnią posuchę

Opowieści

Kleń, na letnią posuchę

Tegoroczny sezon wędkarski jest bardzo dziwny. Najpierw pstrągowe i trociowe eskapady przerywała nam pandemia i zakazy. Następnie bardzo mieszana pogoda pokrzyżowała miłosne igraszki wielu gatunkom ryb.

Wojciech Jabłonowski

Portal wszystkich łowców sumów.
© 2017-2020 Wydawnictwo AS PRO MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

Projekt i wykonanie erykszolc.com