nagłówek h1

Marsz przed sezonem

Każdy oczekujący pierwszych dni sezonu sumowego wędkarz, poza niecierpliwym stąpaniem z nogi na nogę i krążeniem myślami po nowych miejscówkach, powinien poświęcić solidną porcję czasu na przygotowanie sprzętu przed nadchodzącym okresem intensywnego użytkowania. W paru akapitach postaram się wam przybliżyć moje podejście do tego tematu.  

Dodano: 2019-05-20

Pierwszym krokiem, który stawiam jest prosty, ilościowy przegląd całego sprzętu. Ma on za zadanie wykazać wszelkie braki sprzętowe, które następnie możemy bezproblemowo uzupełnić. Taki przegląd potrafi zaoszczędzić wiele niepotrzebnych sytuacji typu „O cholera! Nie mam….”. Po wykonaniu takiego przeglądu, uzupełniam wszystkie braki z taką nadwyżką aby mieć pewność, że sezon mnie nie zaskoczy.

Kolejny krok to oględziny sprzętu „dużego”, w tym wypadku, dokładnie sprawdzam wędziska, kołowrotki, namiot, łóżko, elektronikę, silnik, łódź oraz cały sprzęt obozowy jakim dysponuję. W przypadku stwierdzenia jakichkolwiek uszkodzeń, robię co trzeba aby doprowadzić ekwipunek do stanu poprzedniego. Chciałbym zaznaczyć, że warto każdej zimy wysłać wszystkie kołowrotki na serwis. Możemy wtedy być pewni, że nie zawiodą nas w chwilach walki z rybą życia. Poza naprawami wszelkich uszkodzeń, sprzęt warto po prostu dokładnie wyczyścić.

Czytaj również: Majówka nad Rodanem

Krok nr trzy w naszym marszu ku sezonowi sumowemu, to sprawdzenie całej naszej „galanterii”. Wszystkie drobiazgi, od krętlików, przez spławiki, aż po plecionki i kotwice. Tutaj warto wyeliminować z pudeł wszelkie elementy wzbudzające naszą niepewność. Jak dobrze wiemy, zestaw sumowy jest tak mocny, jak mocny jest jego najsłabszy element. Nie ma więc mowy o tym, aby z premedytacją i chęcią oszczędności, uzbrajać nasze zestawy w niepewne elementy.

Krok czwarty, składanie kompletnych zestawów od zera. Dość żmudna robota, ale w ogólnym rozrachunku, daje sporo satysfakcji i pozwala „poćwiczyć” przed sezonem. Osobiście biorę w dłoń nóż i tnę wszystkie zestawy pozostałe po zeszłym roku. Każdy element porządkuję i sprawdzam czy nadaje się do ponownego użycia. Jeśli chodzi o plecionki, to najczęściej zastępuję je kompletnie nowymi, bądź jeśli ich stan jest zadowalający to ścinam pierwsze 15 m, a resztę zostawiam na szpuli.

Te cztery kroki w naszym marszu ku sezonowi jest bardzo istotnych, jednak każdy z was może tych kroków wykonać dowolnie wiele i dopieszczać przygotowania jeszcze bardziej!

Przejdźmy teraz do moich przygotowań na sezon 2019. Przyznam, że było co robić albowiem zamówiliśmy pajdę wspaniałego sprzętu od Mikado.

Nasze zaprawione w bojach wędziska Drift/clonk oraz Vertical-e zostały uzbrojone w nowiuteńkie Amoki w rozmiarze 6512 o pojemności 0.40/230 m, co daje nam piękny wachlarz możliwości, jeśli chodzi o dobór plecionek do pożądanej przez nas metody aktywnej. O samym kołowrotku pisałem już wcześniej, wierzcie mi… Nie zawiedzie Was!

Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku wędzisk do łowienia stacjonarnego. Te z kolei zostały uzbrojone w oręż, na który długo czekaliśmy - kołowrotki Black Crystal Cat, rozmiar 12012! Po prostu ŁAŁ! Ich pojemność to 0.42/420 m! Nieoceniona zaleta przy dalekich wywózkach. Dodatkowo ich konstrukcja w całości z metalu powoduje, że jestem ich pewien jak tego, że rano wzejdzie słońce. Dostały pokaźne nawoje plecionek 0.50 i czekają gotowe do akcji. Poza wędziskami z serii Station Unlimited, mój arsenał powiększył się o budżetową opcję o nazwie MLT Heavy Catfish. Myślę, że ta seria jest ciekawą propozycją dla każdego początkującego amatora sumowej stacjonarki.

Kolejnym elementem, który był przeze mnie wyczekiwany, są kotwice i haki BKK. Można by o nich napisać odrębne opowiadanie... Zdradzę jednak tyle, że aktualnie dominują w moich pudłach, zarówno do łowienia stacjonarnego, jak i aktywnego. Nie wypada jednak zapominać o innych produktach, które wielokrotnie pokazały, że są godne użytkowania nawet w obliczu starcia z rybą życia. Haki Beader są wprost stworzone do łowienia aktywnego przy użyciu żywca. Ich kształt i system self-hook wielokrotnie ratował sytuację nad wodą. Model Forged Force dominuje u mnie przy łowieniu stacjonarnym. Nieduża wielkość i potężna moc drzemiąca w tych hakach, to idealne połączenie. Taki komplet ostrzy wypełnia moje pudła, a ja mam pewność, że mnie nie zawiodą.

Torbę ze sprzętem na Verta zasiliły w sporej ilości wabiki o chwytliwie brzmiącej nazwie BOOGEY. Rozkład dostępnych gramatur pozwala dobrać produkt idealnie dopasowany do naszego łowiska. Ja jednak sięgam po te najcięższe, 180 oraz 250 g. Jest to ściśle związane z warunkami, w których najczęściej łowię. Mogę z czystym sercem stwierdzić, że BOOGEY to najskuteczniejsza przynęta z jaką się spotkałem. Jest po prostu unikatowy!

Sygnalizatory BANG również zasiliły mój arsenał. Zeszły sezon pokazał na co je stać, a mój poziom zadowolenia z naszej współpracy był na tyle wysoki, że nie wyobrażam sobie stacjonarki bez nich.

Przejdźmy do drobiazgów. Krętliki, pomimo małego rozmiaru można śmiało uznać za jeden z ważniejszych elementów całej układanki. W moim pudle dominują te łożyskowane z pełnym kółkiem łącznikowym, największe z nich mają wytrzymałość 130 kg! Ich cena jest bardzo przyjazna, a możliwości wręcz potężne. Podczas wypadów stacjonarnych, do montażu zrywek używam ciekawego i prostego w użyciu elementu, są to zapinki (szybkozłączki), które możecie znaleźć w dziale z akcesoriami spinningowymi, oczywiście wybieram rozmiar L. Jest to drobiazg lecz podczas zakładania zrywek bywa bardzo pomocny. W wypadku sumowego spinningu lub trollingu, bezsprzecznie wybieram krętliki z agrafką śrubową, ich konstrukcja pozwala na sprawną zmianę przynęt pomimo grubości użytego drutu.

Plecionki Cat Territory Octa Braid już na stałe zagościły w moim arsenale i dumnie wzbogacają każdy kołowrotek. Grubości pomiędzy 0.50 a 0.70 wybieram jako linki główne. Do nich w wypadku łowienia stacjonarnego dowiązuję odcinki 10-15 m Octy przyponowej o grubości 1.2 mm. Daje to choć odrobinę pewności, że najbardziej narażony na przetarcia początkowy odcinek zestawu jest poprawnie zabezpieczony.

Inną sprawą jest fluorocarbon Cat Territory, to właśnie on kompletnie zdominował moje zestawy do łowienia aktywnego. Jest piekielnie mocny i posiada wszystkie pożądane przeze mnie zalety. Poprzez swoją gładkość, nie wchodzi w wibracje nawet po zanurzeniu w szybkim nurcie, nie posiada żadnego zapachu, co przy verticalu może stać się kluczowe przed samym braniem, dodatkowo jest praktycznie dla ryb niewidoczny. Można go montować przy użyciu aluminiowych tulejek Cat Territory Sleeves lub po prostu wiązać. Tu muszę jednak zaznaczyć, że nie każdy węzeł nadaje się do użycia przy tak grubym fluorocarbonie. Mój niezawodny węzeł to tzw. slip-knot.

Nie mógłbym spać spokojnie gdybym nie wspomniał również o nowej macie sumowej od Mikado. Produkt, służył nam dzielnie podczas testów i przeszedł je na piątkę z plusem! Jej innowacyjna konstrukcja pozwala nam na odhaczenie złowionej ryby, zmierzenie jej oraz bezpieczne wypuszczenie do wody. Od tego sezonu na stałe gości podczas każdego wypadu.
Ciekawą opcją, która zasiliła mój ekwipunek jest suchy, wodoszczelny worek. Każdy z nas został kiedyś nad wodą złapany przez nagłą ulewę i pewnie niejednokrotnie musiał wściekle stwierdzić, że pewne istotne dla nas rzeczy po prostu zmokły. Nasz nowy worek kładzie kres tego tupu sytuacjom. Wszystko co w nim umieścimy, nawet po wypadnięciu za burtę będzie po prostu suche! Worki występują w dwóch pojemnościach, 10 oraz 40 l. Bardzo przydatny element, dodatkowo posiadający ciekawy design.

Myślę, że choć w pewnym zakresie przybliżyłem wam, jak powinno wyglądać przygotowanie do sezonu sumowego, a mój prywatny marsz ku czerwcowym sumom podpowie wam, w co warto się zaopatrzyć i na co rzucić ciekawskim okiem. Pamiętajcie, zestaw sumowy jest tak mocny jak jego najsłabszy element! Więc dobierajcie uważnie swój ekwipunek, a na pewno wyjdziecie zwycięsko z walki o rybę życia!

Z sumowym pozdrowieniem
Marek Gackowski 

Polecamy artykuły

Sumy z wody po kolana

Opowieści

Sumy z wody po kolana

W mojej prawie 10-letniej przygodzie z wąsaczami łowiłem je w Polsce wieloma metodami oraz w wielu akwenach. Od środkowej, wielkiej Wisły po Wartę, Odrę, zbiorniki zaporowe, żwirownie czy jeziora. Każda z tych wód wymagała innego podejścia czy technik. Uważam, że to właśnie sumy z płytkiej wody są tymi najbardziej wyma…

Piotr Boufał

Kleń – złote zasady przy srebrnej rybie

Opowieści

Kleń – złote zasady przy srebrnej rybie

Kiedy świadomie zaczęłam łowić klenie, nawet te niewielkie sprawiały mi ogromną radość. Widok wyskakującej do smużaka ryby, budził we mnie ekscytację, którą ciężko opisać. Brodzenie rzeką stało się częścią mojego życia, jednocześnie sprawiając że kontakt z naturą był jeszcze większy. 

Karolina Błaszczak

Kręć się szpulko

Opowieści

Kręć się szpulko

Casting - metoda wędkowania-spinningowania przy pomocy multiplikatora, czyli kołowrotka z ruchomą szpulą. Przez ostatnie lata w Polsce stała się niesamowicie popularna, wyznacza nawet trendy nad wodą. Coraz więcej spinningistów sięga po multiplikatory, wędki z pazurem i próbuje swoich sił. 

Wojciech Szary

Portal wszystkich łowców sumów.
© 2017-2019 Wydawnictwo AS PRO MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

Projekt i wykonanie erykszolc.com