nagłówek h1

Trolling na Wiśle - Marek Chmielewski

2017-01-15 | Autor: redakcja

Ocena: 0,0 | Ilość ocen: 0 | Zaloguj się aby oceniać!

Po moich wspaniałych przygodach na Odrze postanowiłem spróbować swoich sił na Wiśle. Została ona ostatnią rzeką Europy, której krajobraz (w znacznej części) jest krajobrazem naturalnej, nieuregulowanej, dużej europejskiej nizinnej rzeki.

Najbardziej wartościowy przyrodniczo jest najdłuższy, środkowy odcinek rzeki (pomiędzy Zawichostem a Płockiem). Jest on uregulowany w bardzo małym stopniu, a rzeka ma swobodę działania w obrębie względnie szeroko rozstawionych wałów przeciwpowodziowych. Dzięki temu, na tym właśnie odcinku, zachodzą intensywne procesy samooczyszczania wody, powstają wyspy i piaszczyste łachy dające schronienie licznym przedstawicielom fauny i flory. Nierzadko spotkamy tu też kamienne ostrogi, opaski i oberwane burty. Miejsca te sprzyjają bytowaniu ryb, w tym i sumów. Warto jest poświęcić takim miejscówkom naprawdę dużo czasu. Zagłębienie się i umiejętność wykorzystania ich potencjału może zaowocować piękną rybą, a nawet okazem na miarę rekordu życiowego. Swoją przygodę z Wisłą zacząłem od trollingu, metody, dzięki której poznaje się ogrom wody i która odsłania przed nami nieznane i dzikie tereny niedostępne dla wędkarzy z brzegu. Motywacją mojego działania stał się też niewątpliwie film, jaki zrealizowaliśmy z ekipą „Jak to jest złowione”.

Ponieważ nie używam podczas trollingowania wind, planerów, uchwytów, zawsze trzymam wędkę w ręku, a co za tym idzie czuję doskonale pracę przynęty i oczywiście to potężne „kopnięcie” w momencie brania - wrażenia nie do opisania. Wszystko to zmotywowało mnie do skompletowania sprzętu, jaki jest potrzebny do skutecznego łowienia metodą trollingu. Jak postanowiłem, tak też zrobiłem. W niedługim czasie stałem się posiadaczem pontonu z silnikiem spalinowym. Na tej jednostce przepływałem bez mała prawie dwa sezony. Niestety, początki są trudne. Odbiło się to na moich wynikach wędkarskich i prawie doprowadziło do zaniechania trollingu. Pływałem w każdej wolnej chwili, poświęciłem się tej metodzie bez reszty, ale wciąż bez spektakularnych wyników, za to wzmagał się ból pleców, narastała frustracja i zniechęcenie. Niejednokrotnie też moja wyprawa skończyła się poparzeniem słonecznym, a obawa o rozdarcie burty czy podłogi, o którą nie trudno w pontonie, motywowały mnie do wymiany jednostki pływającej. W połowie kolejnego sezonu doszedłem do wniosku, że czas na łódź wędkarską otwartopokładową. Choć spotkałem się z wieloma opiniami na ten temat, to moje zdanie jest takie, że po pierwsze na łodzi jest dużo bezpieczniej, a po drugie - wiele wygodniej. Jest o wiele więcej miejsca (przy takich samych wymiarach zewnętrznych). Dobrze zaprojektowana łódka, pod kątem wędkarskim, ma bakisty, w których można schować wyposażenie obowiązkowe, okablowanie, akumulator, zbiornik z paliwem, jak i wiele potrzebnych na wodzie rzeczy. Daje nam czysty pokład, nic nie plącze się pod nogami. Na łodzi jest możliwość zamontowania foteli z wygodnym podparciem pleców i możliwość zainstalowania parasola na środku łodzi. Pozwala to na dłuższe i o wiele bardziej komfortowe wędkowanie. Przełożyło się to od razu na wyniki. Połowiłem wiele ryb w przedziale 150-190 cm, a sezon zakończyłem w połowie października rybą o długości 220 cm. Są też minusy, a właściwie jeden duży minus. Jest to związane z przechowywaniem i zabezpieczeniem przed kradzieżą czy też dewastacją. Niestety, łodzi wędkarskiej nie złożymy. Do przetrzymywania potrzebny jest garaż, wiata albo choćby ogrodzony i dozorowany teren. Mniejszy problem mają szczęśliwi mieszkańcy domów wolnostojących, ale ja, typowy blokers, musiałem wynająć garaż…

Najważniejszą rzeczą podczas trollingu jest umiejętność czytania wody, określenia, gdzie ryba, która nas interesuje, może przebywać w danym momencie. Dobrze jest się więc zapoznać z trybem życia suma, poznać jego zwyczaje, a w szczególności sposób żerowania. Pozwoli nam to efektywnie pływać, prawidłowo dobrać przynętę i w właściwy sposób ją prowadzić. Pokrótce opiszę wam, jak ja typuję potencjalne miejsca bytowania suma. Zacznijmy od dużych zbiorników zaporowych. Tutaj bardzo dobrze się pływa, jest łatwiej niż na rzece, nie ma „niespodzianek” ukrytych pod powierzchnią wody mogących uszkodzić nasz sprzęt pływający, jest względnie bezpiecznie, ale mimo to uwagę należy zachować. Problemem jest znalezienie odpowiedniej miejscówki. Ja osobiście obławiam stare koryto rzeki, na której zrobiono zaporówkę, jej ranty są bardzo dobrym łowiskiem sumowym. Warto też poświęcić trochę uwagi okolicom zapory i wszelkiego rodzaju ujęciom wody i przepompowniom. Po zapadnięciu zmroku można spróbować obłowić płytsze partie wody. W rzekach znacznie trudniej się pływa, woda potrafi nagle z kilku metrów głębokości wypłycić się do zaledwie 20 centymetrów i to na odcinku 1 metra. Czasem pod powierzchnią wody kryją się betonowo-kamienne stare budowle hydrotechniczne, a czasem potężne zatopione drzewa ze sterczącymi konarami. Tutaj trzeba być stale skupionym i zachować szczególną ostrożność podczas pływania. Moimi ulubionymi miejscówkami na rzece są przelewy główek, głębokie proste, szczególnie takie, które są umocnione kamienną opaską, oberwane burty i oczywiście przykosy. Co do przynęt, to zdecydowanie preferuję woblery. Są jednak takie sytuacje, gdzie wobler sobie nie radzi, np. nagłe zagłębienia, które obławiam dużymi gumami na główkach o gramaturach 50 gramów i więcej. Niezwykle rzadko sprawdzają się cykady. Używam ich sporadycznie w przypadku braku brań. Agresywna praca cykady może sprowokować suma do ataku. Obecnie testuję Baby Cat - jest to nowy wyrób Black Cata, przypominający dużą cykadę, z tym że ma gumowy ogon i na koncie już kilka wyjętych sumów.

Trolling dla mnie jest metodą maksymalnie mnie relaksującą. Zawiera w sobie elementy dydaktyczne i poznawcze. Nie wymaga specjalnych przygotowań - wodujemy łódź, włączamy echosondę i możemy już łowić. Wspaniale wypoczywa się płynąc dużą lub średnią rzeką, gdzie można podziwiać dziką przyrodę, szczególnie miejsca niedostępne z brzegu. W ciepłych miesiącach (lipiec, sierpień, początek września) potrafię wybrać się na 3 dni, koczując na dzikich wyspach czy łachach piachu. Noclegi w takich miejscach są dodatkową atrakcją wyjazdów wędkarskich. Trolling zagościł na dobre w moim wędkarskim dossier i nie wyobrażam sobie letnich miesięcy bez tej metody.

Blogi użytkownika redakcja

Polecane filmy

Zawody BlackCat Extreme 2016

Zawody BlackCat Extreme 2016

Autor: redakcja

Zawody odbyły się 2-3 lipca 2016 w miejscowości Uraz na rzece Odrze. Sponsorem zawodów była firma Black Cat.

Nowości MadCat na sezon 2017

Nowości MadCat na sezon 2017

Autor: redakcja

Pod koniec ubiegłego roku gościliśmy na pokazach firmy MadCat. Zobaczcie jakie nowości są obecnie w sprzedaży. Prezentuje Piotr Boufal.

Wędziska na "dzikie koty" Black Cat Wild Cat.

Wędziska na "dzikie koty" Black Cat Wild Cat.

Autor: redakcja

Nowość na rok 2017 od firmy Blac Cat. Film znakomicie przedstawia najdrobniejsze szczegóły nowego wędziska WILD CAT. Jak twierdzi producent, kije zostały zaprojektowane do wszystkich typów metod stacjonarych. Ich uniwersalna długość pozwala na holowanie zarówno z dalekich odległości jak i jednostki…

Portal wszystkich łowców sumów.
© 2017 Wydawnictwo AS PRO MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

Projekt i wykonanie erykszolc.com