nagłówek h1

Michał Bryczkowski - Lipcowy olbrzym na Fireball'a

2017-04-21 | Autor: red_PB

Ocena: 0,0 | Ilość ocen: 0 | Zaloguj się aby oceniać!

Pewnego pięknego lipcowego po południa przejeżdżając przez most nad rzeką Odrą, zobaczyłem szybko idący stan wody do góry. To oznaczało tylko jedno, wielkie żarcie sumów! Nie zastanawiając się długo wykonałem telefon do najlepszego sumowego kompana „Pejota” informując go o tym. Po krótkiej rozmowie i ustaleniach postanowiliśmy uderzyć na szybką nocną zasiadkę stacjonarną. Była godzina około 13, o 15 byliśmy już spakowani i gotowi do wyjazdu. Nad rzeką byliśmy około godziny 16, a około 17 dopłynęliśmy na miejsce. Żywce na szczęście mieliśmy już zorganizowane, wiec nie traciliśmy zbędnie czasu tylko od razu wzięliśmy się za analizę dna, montowanie zestawów oraz ich wywózkę.

Pełni optymizmu czekaliśmy na strzał. zastał nas zmrok, a poza pięknie skaczącymi bojkami nie działo się tak naprawdę nic.

Około godziny 1, jest piękny obiecujący strzał! Sum uderzył w małego krąpika postawionego na wstecznym nurcie około metr od brzegu pod nawisem krzaków. Niestety po szybkim holu okazało się, że sumek ma jedynie 147 cm. Nie tego oczekiwaliśmy i nie po to tu przecież przyjechaliśmy.

Liczyliśmy na kilka brań i to dużych ryb, niestety nie wyglądało to tak jak chcieliśmy i nockę skończyliśmy ze wcześniej wspomnianą kijanką. Dość chłodny poranek, piękna mgła unosząca się nad korytem rzeki nie pozwoliła nam wrócić do domu z tak kiepskim wynikiem. Zerkając na siebie ze skrzywioną i zmęczoną miną postanowiliśmy spakować sprzęt i obłowić kilka główek aktywnie, aby poprawić swój wynik. Po przepłynięciu kilku kilometrów rzeki, zmęczeni i zmarznięci zaczynamy zabawę. Piotr stuka to tu to tam łowiąc teaserem z rosówkami, ja natomiast łowię fireballem z 30 cm karpikiem na haku. Nie powiem - przynęta dosyć selektywna jak przy łowieniu katwynym. Obłowiliśmy może ze dwie główki, na których pokazały się niewielkie ryby. Kolejna klatka okazała się strzałem w dziesiątkę! Po pierwszych puknięciach pokazało się kilka ryb. Starałem się więc podawać przynętę tej, która wydawała mi się największa, komentując cały czas Piotrowi co dzieje się na mojej echosondzie by zgrać się w czasie z rybą i pracą Piotrka. Ryby pokazywały nam się naprawde wielkie, lecz nie były skore do ataku. W trzecim napłynięciu nad dołekiem wąsy po prostu zniknęły i przestały reagować. Zjechałem fireballem do samego dołu i stukając nim trzy razy o dno. Następnie podnosząc na około 50 cm do góry w ułamku sekundy zauważyłem pionowe wyjście ryby i poczułem potężny strzał na kiju. Na dokręconym hamulcu dociąłem dwa razy, przy drugim docięciu wiedziałem już, że jest to spora ryba gdyż nawet nie drgnęła. W początkowej fazie holu od razu z Pejotem stawialiśmy na rybkę 200cm+. Łódź prawie 4m, pełna bagażu po nocce z dwójką rosłych chłopów, a ryba kręciła się w klatce niczym na elektryku. Mój kij wygięty po rękojeść i piękne przeciąganie się na zasadzie góra – dół oznaczało jedno - naprawdę wielką rybę. To czego szukaliśmy ze stacji , znaleźliśmy w drugim dniu z dryfu. Po wypłynięciu ryby na powierzchnie, klepnięciu jej w łeb i chwyceniu za szczękę, wiedzieliśmy że już jest nasza!

Patrząc na siebie z uśmiechniętymi mordkami przybiliśmy sobie tzw. przyjacielską „piątkę” dziękując wzajemnie za wspólny sukces. Po zmierzeniu miara pokazała 191 cm, miejscem połowu była rzeka Odra, a zestaw jakim została wyholowana to:

Wędzisko : MADCAT Green Series Vertical 1.90m 150g

Kołowrotek : Quick JigKing 860FD

Plecionka : MADCAT 8-BRAID 0.40MM

Ryba oczywiście jak każda inna i nie był to może gigant, ale pięknie dopasiony i w mega formie osobnik.  Po krótkiej sesji wrócił w świetnej kondycji do wody. Jaki wyciągnęliśmy wniosek z tej wyprawy? A no taki, że nigdy nie należy się poddawać aby osiągnąć postanowiony sobie cel i sukces. Przecież mogliśmy wrócić z nocki stwierdzając, że to była kiepska noc i nie mając okazji dotknięcia tego olbrzyma wrócic do domu ze swkaszoną miną. Ale to nie w naszym stylu! Zmęczenie, zrezygnowanie oraz brak wiary w siebie jak i przynętę to jedne z kilku czynników, które nas wędkarzy ograniczają w złowieniu swojej wymarzonej bestii. Tak więc kije w rękę, trochę wiary, determinacji i od pierwszego lipca nad wodę Panie i Panowie!

Pozdrawiam,

Michał Bryczkowski

Blogi użytkownika red_PB

Polecane filmy

Zawody BlackCat Extreme 2016

Zawody BlackCat Extreme 2016

Autor: redakcja

Zawody odbyły się 2-3 lipca 2016 w miejscowości Uraz na rzece Odrze. Sponsorem zawodów była firma Black Cat.

Nowości MadCat na sezon 2017

Nowości MadCat na sezon 2017

Autor: redakcja

Pod koniec ubiegłego roku gościliśmy na pokazach firmy MadCat. Zobaczcie jakie nowości są obecnie w sprzedaży. Prezentuje Piotr Boufal.

Wędziska na "dzikie koty" Black Cat Wild Cat.

Wędziska na "dzikie koty" Black Cat Wild Cat.

Autor: redakcja

Nowość na rok 2017 od firmy Blac Cat. Film znakomicie przedstawia najdrobniejsze szczegóły nowego wędziska WILD CAT. Jak twierdzi producent, kije zostały zaprojektowane do wszystkich typów metod stacjonarych. Ich uniwersalna długość pozwala na holowanie zarówno z dalekich odległości jak i jednostki…

Portal wszystkich łowców sumów.
© 2017 Wydawnictwo AS PRO MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone. 

Projekt i wykonanie erykszolc.com